Cymelium
...literacki koniec internetu...
szybki wybór opowiadania
losowe
zbiorki opowiadań
[PC] Paper Children
; ;
Liczba opowiadań: 33
Ostatnie opowiadanie z dnia:
10 grudnia 2019
10 grudnia 2019, 21:17
Another Autistic Story, vol. 1
(harmonia)
średnia ocen: 6.4
liczba ocen: 5
18 kwietnia 2019, 22:40
Nie ufaj lustrom
średnia ocen: 5.54
liczba ocen: 226
12 grudnia 2018, 01:44
Sen o wycieczce na dziewczyny
średnia ocen: 5.66
liczba ocen: 115
8 maja 2018, 20:48
Komiks o dorosłości, vol. 1
średnia ocen: 5.54
liczba ocen: 105
4 maja 2018, 21:55
[PC] Drawing Time
średnia ocen: 5.68
liczba ocen: 105
23 kwietnia 2018, 00:25
Cena sprawiedliwości
ratio: -1
średnia ocen: 5.6
liczba ocen: 96
23 marca 2018, 23:19
Przeklęta ciucharnia na Targowej
ratio: -8
średnia ocen: 5.65
liczba ocen: 113
13 lipca 2017, 00:32
Miku ga Musei (Milcząca Miku)
ratio: -7
średnia ocen: 5.53
liczba ocen: 126
12 września 2016, 14:57
Wywiad z najemniczką
ratio: -2
średnia ocen: 5.32
liczba ocen: 111
9 lipca 2016, 16:23
Moja mama jest wilkołaczką
ratio: -11
średnia ocen: 5.92
liczba ocen: 26
pokaż więcej

Nieustraszony Porusznik Każdens

UWAGA: Wszystko, co napisze narrator, natychmiast staje się prawdą; taka bowiem jest władza narratora.

Ten dzień nie różnił się prawie niczym od stu czterdziestu trzech tysięcy dziewięciuset pięćdziesięciu dwóch innych, które Każdens skwapliwie przepracował na posterunku, stukając palcem w klawiaturę komputera. Jedyna zmiana, jaka zaszła, była raczej mało istotna (Słońce zmieniło kształt ze spiczastego na okrągły, ale to dość często się zdarza podczas okresu godowego grzebiuszki ziemnej). Nagle ostry jak brzytwa głos rozciął mu spodnie; na podłogę skapnęła kropla krwi, próbując popełnić samobójstwo skacząc z wysokości. Nie udało jej się.
- Każdens! Kolejne zaginięcie! Mężczyzna, lat 36, w połowie mężaty...
- Prosiłem cię, Sweterito, żebyś nie krzyczała tak ostro, patrz, znowu mnie skaleczyłaś. - przerwał jej Każdens wycierając krew w chusteczkę sojową.
- Mniejsza z tym, co robimy? Nie możemy pozwolić, żeby ot tak sobie znikali ludzie.
- Złapaliście go?
- Tak, ale nie przyznał się do zaginięcia.
- A niech to szlag, w takim razie musimy interweniować...
Pięć minut i dwa momenty potem byli już w radiowozie na sygnale, prowadziła Sweterita, a Każdens spał na przednim siedzeniu. Śniła mu się jaskinia, pośrodku której stało pudełko. Każdens otworzył je, a wtedy z pudełka wyskoczyła magiczna czarodziejka: pół wróżka, pół jednorożec, a w jednej trzeciej lampa ogórkowa.
- Witaj, poruszniku. Mam dla ciebie prezent, który pomoże ci pokonać złego Władcę Herbaty.
- Dziękuję, już piłem. - odpowiedział Każdens puszczając do czarodziejki oko. Czarodziejka złapała je i zmieniła w gumowe obcęgi.
- Nie możesz mi odmówić, wiesz o tym. - rzekła podając mu obcęgi.
- Wiem, wiem... wezmę je zatem.
- Świetnie, a teraz musimy stąd iść, bo żółwie są głodne i trzeba je nakarmić.
- Nie, tylko nie żółwie! - wystraszył się na śmierć Każdens i obudził się z koszmaru. Rozejrzał się, mrugając.
- To jak będzie? - spytała czarodziejka.
- Dobra, chodźmy, i tak nie mam nic lepszego do roboty. - mruknął Każdens wzruszając ramionami, aż mu odpadły, głośno protestując. W miejsce po nich wyrosły mu śliczne różowe skrzydełka.
- Czekaj, mieliśmy przecież szukać tego faceta!... - odezwała się Sweterita, rozwalając jaskinię żółwiowozem.
- Wiem, gdzie go szukać, pojadę z wami! - wrzasnęła szeptem czarodziejka i bez zaproszenia wpakowała się na tylne siedzenie żółwiowozu.
- Trzymaj kanapkę, zrobiłam ją specjalnie dla ciebie. - krzyknęła nadlatująca żaba do czarodziejki. Czarodziejka ze smakiem zjadła żabę, a kanapka poleciała dalej, gwiżdżąc pod nosem Marsyliankę.
- To tutaj. - odezwała się Sweterita, gdy żółwiowóz stanął, bo zachciało mu się wypić trochę jeziora płynącego w pobliskiej rzeczce.
- Dobrze, zaraz podleję śnieg zeszłorocznymi liśćmi. - mruknęła niechętnie czarodziejka, która wcale nie była czarodziejką, tylko tajną agentką sowieckiego kontrwywiadu.
- Aha, nareszcie cię zdemaskowałam! Jesteś tajną agentką sowieckiego kontrwywiadu! - krzyknęła z triumfem Sweterita.
- Skąd wiesz?! Nikomu o tym nie mówiłam... - jęknęła żałośnie czarodziejka.
- Było napisane trzy linijki temu. - wyjaśniła Sweterita.
- Sweterito, nie unoś się tak, bo spadniesz. - stwierdził Każdens tak sucho, że trawa naokoło nich uschła.
- Dobrze, już schodzę na dół. - lewitująca w powietrzu policjantka to dziwny widok, ale tajna agentka sowieckiego kontrwywiadu podająca się za czarodziejkę i zakładająca poplamione kawą majteczki na lewą stronę to widok jeszcze dziwniejszy.
- Hej, wcale że nie, dziś założyłam je dobrze! I wcale nie są brudne... - wrzasnęła wściekła czarodziejka, kłamiąc w najlepsze.
- Ja kłamię, ja?! - powiedziała prawdę czarodziejka.
- Jesteś beznadziejnym narratorem! - wyraziła swoje bezgraniczne uznanie dla narratora czarodziejka.
- Przestań w końcu się ze mną droczyć! - wrzasnęła niemal płacząc.
- Eeeee, dobrze się czujesz? Gadasz sama do siebie... - zauważył Każdens odsuwając się ostrożnie od płaczącej czarodziejki.
- Tak, dobrze się czuję. I wcale nie płaczę!
- Biedactwo, nie płacz już, bo ci się cień do oczu rozmazuje... - powiedziała czule Sweterita tuląc w ramionach czarodziejkę, której bardzo ta sytuacja pasowała, bo była lesbijką.
- Koniec tego. Teraz, narratorze, poznasz moją furię! - wrzasnęła czarodziejka i pocałowała Sweteritę w usta.
- ... - krzyknęła wzburzona czarodziejka i wsunęła język nieco głębiej. Korzystając z chwilowego braku kierowcy żółwiowóz wjechał w dwustuletnie drzewo, które z rykiem wściekłości padło na ziemię złamane w pół.
- Poruszniku, co pan do cholery wyprawia?! - zapytało Każdensa plując śliną na wszystkie strony.
- Przepraszam, panie generale, to się więcej nie powtórzy. - ukłonił się nisko Każdens.
- Poskarżę się na pana do króla i cesarza! I jeszcze...
W tym miejscu opowiadanie dobiega końca, gdyż czarodziejka, która w końcu z wielką niechęcią odkleiła się od Sweterity rzuciła w narratora traktorem, i, o dziwo, trafiła, zostając nowym narratorem. Nie, zaraz, daj mi jeszcze coś napisać, nie obrażaj się! Aaaaa! Ta głupia czarodziejka zepsuje moje opowia...

- Nareszcie! - zakrzyknęłam z niekłamaną nutką dumy w głosie. - Teraz JA jestem narratorem, i pierwszą rzeczą, którą zrobię... no więc... - zająknęłam się na chwilę, ale zaraz odzyskałam głos. - ...a co ja się będę rozpisywać, to koniec tego dennego opowiadania. Nie było wcale śmieszne, a poza tym biła od niego głupota. Rozejść się.
- Cooo? Zaraz, chwila, a co z naszą interwencją?! - wrzasnęła wściekle Sweterita.
- Nic mnie to nie obchodzi. No już zmykać, nie chcę was tu widzieć.
- Ale...
- WON!

KONIEC

Podobało się? A może się nie podobało? Zostaw feedback! :)
Możesz zostawić prostego "lajka"... ...lub bardziej szczegółową ocenę. :)
(C)ymelium - blog designed by olokotampus, 2015-2018