Cymelium
...literacki koniec internetu...
szybki wybór opowiadania
losowe
zbiorki opowiadań
[PC] Paper Children
; ;
Liczba opowiadań: 32
Ostatnie opowiadanie z dnia:
18 kwietnia 2019
18 kwietnia 2019, 22:40
Nie ufaj lustrom
ratio: -4
średnia ocen: 5.63
liczba ocen: 52
12 grudnia 2018, 01:44
Sen o wycieczce na dziewczyny
średnia ocen: 5.83
liczba ocen: 49
8 maja 2018, 20:48
Komiks o dorosłości, vol. 1
średnia ocen: 5.71
liczba ocen: 42
4 maja 2018, 21:55
[PC] Drawing Time
średnia ocen: 5.82
liczba ocen: 35
23 kwietnia 2018, 00:25
Cena sprawiedliwości
ratio: -2
średnia ocen: 5.63
liczba ocen: 30
23 marca 2018, 23:19
Przeklęta ciucharnia na Targowej
ratio: -9
średnia ocen: 5.68
liczba ocen: 45
13 lipca 2017, 00:32
Miku ga Musei (Milcząca Miku)
ratio: -7
średnia ocen: 5.24
liczba ocen: 57
12 września 2016, 14:57
Wywiad z najemniczką
średnia ocen: 5.15
liczba ocen: 46
9 lipca 2016, 16:23
Moja mama jest wilkołaczką
ratio: -8
średnia ocen: 6.15
liczba ocen: 13
14 sierpnia 2015, 23:28
Surykatkopost
ratio: -2
średnia ocen: 5.41
liczba ocen: 39
pokaż więcej

Neo Opowiadanie

Promyki nikłego światła wpadające przez szpary pomiędzy wykrzywionymi, od dawien nie używanymi żaluzjami miały kolor monitora nastawionego na nieistniejący kanał, zza okna dochodziły też mocno przytłumione dźwięki. W powietrzu pachnącym stopionym plastikiem i obwodami drukowanymi unosiły się drobinki kurzu, wirując niczym maleńkie żyroskopy obracające się wokół własnej osi. Pomimo, iż na zewnątrz trwał dzień, w pomieszczeniu panował lekki półmrok, zaś kąty pokoju były zupełnie niewidoczne, jakby okryte mgłą wojny. Uważny obserwator, gdy jego oczy zaadaptowałyby się już do ciemności, zauważyłby ciągnące się po podłodze pomiędzy kilkoma losowo ustawionymi meblami grube zwoje kabli, chaotycznie splątane na podobieństwo ruropodobnych tub komunikacyjnych zawieszonych w gnijącym ciele megalopolis. Podążając za elektronami mknącymi po miedzianych autostradach kabli można by dopatrzeć się jakiegoś ładu pośród pozornego chaosu, bowiem wszystkie kable zmierzały do mocno podrasowanego cyberdecku ustawionego na biurku tuż pod przysłoniętym oknem. Na sfatygowanym krześle pamiętającym jeszcze zamierzchłe czasy 21 wieku siedział przygarbiony chudy mężczyzna odziany w kraciastą flanelową koszulę i wytarte dżinsy, na których samych dziur było więcej niż materiału. Wytarta naszywka na koszuli głosiła dumną pogrubioną helveticą: Douglas "Jae" Deborah, programista CauroCorp™. Ów ponury osobnik mruczał coś do siebie pod nosem i z niezrównaną szybkością poruszał palcami po kilkunastu panelach holograficznych, otaczających go migoczącym pierścieniem płynących danych. Siedział tak już od dłuższego czasu, nie mając czasu na jedzenie zakupionego przez siebie syntetycznego jedzenia bogatego w proteiny, które spoczywało rozrzucone na podłodze. Lekka warstwa kurzu pokryła już kolorową folię kontrastującą bogactwem barw z szarym smutnym pokoikiem, gdzie jedyne zachodzące procesy to powolny marazm i jeszcze powolniejsza desaturacja. W ciszy przerywanej jedynie cichym mamrotaniem i szumem wentylatorów mijały kolejne minuty, z wolna zmieniając się w godziny. Dane płynęły nieprzerwanym strumieniem, nie przejmując się zbytnio upływem czasu, chyba że chodziło o kilka milisekund oczekiwania na przetworzenie. I tak mijał dzień, słońce z wolna zachodziło oświetlając megalopolis oraz mały szary pokój czerwonym światłem lamp alarmowych. W końcu mężczyzna oderwał palce od hologramów, popatrzył przez chwilę na zachodzące słońce i schylił się po syntetyczne jedzenie o smaku coli. W pokoju niemalże słychać było, jak jego odwykłe od ruchu stawy poskrzypują i trzeszczą niczym dolna część megalopolis w słoneczny dzień. Zwinnym ruchem palców otworzył paczkę; do mieszanki technicznych zapachów doszła słodka woń coli. Paczka zawierała kilkanaście lepkich, żelkowych kulek o średnicy ok. 2 cm. Jae włożył jedną z nich do ust i stwierdził, że to jeden z lepszych wynalazków ludzkości. Mimo posilania się nie spuszczał oczu z migoczących hologramów.
- Mam tylko nadzieję, że to o tych proteinach to nie bujda... - mruknął i sięgnął po kolejną żelkę. Przy czwartej hologramy rozbłysły kolorami, po czym zgasły i zaraz znowu się zapaliły, trwało to może pół sekundy. Jae nie przejął się tym zbytnio; zwykle hologramy działały bez zarzutu, ale z rzadka zdarzały się im lekkie fiksacje. Dwie żelki później czekała go kolejna niespodzianka, tym razem jednak było to coś o wiele poważniejszego. Na jednym z hologramów pojawiło się jakby pęknięcie, takie jak na starodwanych monitorach LCD, gdy uderzyć w nie czymś ciężkim. Oczywiście w przypadku hologramów nie ma mowy o pęknięciach, dlatego było to dość nietypowe zdarzenie. Nietypowe na tyle, że mężczyzna szybko połknął żelkę, dławiąc się, i zastygł w bezruchu jak cyborg z wyczerpaną baterią. Pół sekundy zajęło mu podjęcie decyzji; w chwili gdy wyciągnął rękę, pęknięcie poszerzyło się z cichym trzaskiem i na podłogę spadł kawałek hologramu... Jae osłupiał. Patrzył na coraz słabiej mrugający odłamek i po chwili wahania podniósł go i obejrzał. Wyglądało to tak, jakby trzymał zwykły kawałek szkła, tyle że holograficzny.
- Niesamowite... - mruknął. Odłamek w końcu rozpłynął się, pozostawiając na palcach Jae kroplę krwi. Na wszelki wypadek Jae polizał palce, lecz krew okazała się jak najbardziej prawdziwa, gorzki, żelazny posmak nie mógł być złudzeniem.
- Może te kulki zawierały jakieś halucynogeny? W końcu nikt nie wie, co oni tam właściwie pakują... - zastanawiał się, próbując wyjaśnić sobie dziwaczną sytuację. Kolejny trzask i kolejne odłamki posypały się na biurko i podłogę, jeden z nich rozciął Jaemu spodnie i skórę.
- To wszystko jest zdecydowanie zbyt realne. - stwierdził. Jego wzrok przyciągnęła przestrzeń pośrodku hologramu, w miejscu, z którego odpadły nibyodłamki. Poziome paski zakłóceń przesuwały się monotonnie w dół po dawno zapomnianym tle telewizora nastawionego na nieistniejący kanał. Jae przyglądał się temu zamyślony. Rozważał kolejno halucynogenne żelki, atak hekerski i zepsucie się cyberdecku, ale odrzucił wszystkie możliwości. W międzyczasie pęknięcie powiększyło się, a w sekundę potem znowu, i jeszcze raz... Jae zerwał się z krzesła i osłonił rękami przed deszczem holograficznych odłamków, jak się już przekonał, zabójczo ostrych mimo swej niepozornej natury. Nagle do jego uszu doszedł dopplerowski dźwięk brzmiący jak niskie, metaliczne buczenie, stopniowo przechodzące w coraz wyższą częstotliwość, aż zmieniło się w dziewczęcy śmiech. Jae wyjrzał ostrożnie za osłony z rąk i ze zdumieniem ujrzał, że dziura pochłonęła już cały hologram - w powietrzu wisiał szarawy prostokąt, z którego wyłaniała się jakaś postać, sama również będąca hologramem; dźwięk wydostawał się właśnie z tego miejsca. Postać należała do młodej kobiety o krótko ściętych kasztanowych włosach i ciemnych piwnych oczach. Miała na sobie gładką czerwoną bluzkę i zielone spodnie w odcieniu butelkowym, sięgające torchę powyżej kostek. Uśmiechała się przyjaźnie, niezgrabnie wyciągając przed siebie rękę, drugą zaś opierając sie o krzesło.
- Czy mógłbyś pomóc mi wyjść? - zapytała zszokowanego programistę.
- U-uch... pewnie... - Jae wstał, otrzepał sie z kurzu i znikających resztek odłamków i chwycił rękę dziwnej kobiety. Spodziewał się, że jego ręka przejdzie przez jej "ciało", ale nie stało się tak, ku jego zdumieniu. Mimo, iż z wyglądu była tylko migającym hologramem, jej skóra i reszta ciała były wyjątkowo materialne; w dotyku jej dłoń kopała delikatnym kilkuvoltowym prądem, zdawała się też nie mieć temperatury, raz była ciepła, raz chłodna...
- Dziękuję. - uśmiechnęła się, a Jae pomyślał, że to najpiękniejszy uśmiech, jaki w życiu widział; w zasadzie mało kiedy widywał uśmiechające się kobiety i kobiety w ogóle, więc nie mógł mieć punktu odniesienia, niemniej jednak ten uśmiech był wyjątkowo piękny. Wychodząc z szarego prostokąta zahaczyła nogą o brzeg, rozrywając go... migające na czarno i biało punkty wysypały się na biurko, krzesło i podłogę i w mgnieniu oka rozbiegły po pokoju i znikły. W miejscu, gdzie powinien wisieć holograficzny pulpit ziała pusta przestrzeń.
- Już możesz puścić. - odezwała się przybyszka, tupiąc czerwono białymi trampkami.
- Yyyy... - odparł wciąż oszołomiony Jae i puścił jej rękę, żałując trochę utraty tego elektrycznego mrowienia. - Ehm... skąd się tu wzięłaś? - spróbował jakoś przerwać niezręczne milczenie.
- Pewnie nie uwierzysz, jak Ci powiem, że z przyszłości? Za trzy lata CauroCorp wynajdzie prototyp supernowego cyberdecku, pozwalający w całkiem nowy sposób eksplorować chmurę. Przychodzę właśnie stamtąd.
- Sugerujesz, że z pomocą tego nowego wynalazku będzie można przenosić się w czasie i przestrzeni???
- W cyberprzestrzeni. - poprawiła go. - A dokładniej wszędzie tam, gdzie dasz radę się zdewirtualizować, niezależnie od czasu. Tak daleko w przeszłość jeszcze nie skakałam, bałam się trochę, że nie będzie tu odpowiedniego urządzenia do... o, widzę że masz Coca Cola Balls! Zabawne, wiesz że za 15 lat wyglądają dokładnie tak samo? Mhmm, pychotka... - gdy zjadła, poopowiadała mu o świecie z przyszłości, tak bliższej, jak i dalekiej, a on słuchał oczarowany nią i jej opowieściami, rejestrując wszystko w pamięci.
- No, zbieram się, muszę pozwiedzać trochę ten świat. Mają tu dużo tańsze kulki niż u mnie! - zaśmiała się, patrząc na nalepkę z ceną.
- Ale wrócisz jeszcze?...
- Taaak, ale to potem. Może jutro, a może za tydzień.
- Jest możliwe, żebym wrócił z tobą do twojej przyszłości? Byłoby miło razem poskakać. - zapytał z nadzieją. Spodobała mu się ona i wszystko, co mu opowiadała.
- Niestety nie, do tego potrzebny jest cyberdeck 3000... Ech, w skrócie powiem tak, można wrócić, ale tylko jeśli się pochodzi z tych czasów. Co masz taką smutną minę, to tylko trzy lata! No i mogę cię odwiedzać, o ile będziesz miał dla mnie słodycze. Za rok i dwa miesiące znikną ze sklepów moje ulubione żelki bananowe, bo producent zbankrutuje... Nakup mi ich ile możesz, dobrze?
- Pewnie... to do zobaczenia! - rzucił za nią, gdy trzasnęła drzwiami podśpiewując coś wesoło pod nosem. - Jejku, nie zapytałem jej nawet o imię! - stwierdził z żalem.

Podobało się? A może się nie podobało? Zostaw feedback! :)
Możesz zostawić prostego "lajka"... ...lub bardziej szczegółową ocenę. :)
(C)ymelium - blog designed by olokotampus, 2015-2018